Przypadki

Chciałam przedstawić kilka przypadków obrazujących deficyty w odbiorze bodźców sensorycznych. Rodzice zauważają nietypowe, dziwne zachowania swoich dzieci i nie bardzo wiedzą czego są wynikiem i w jaki sposób pomóc dziecku.

Może na początek zajmę się nadwrażliwością czucia powierzchniowego. Najczęściej spotykanymi objawami nadwrażliwości na bodźce dotykowe  jest niechęć do: zakładania ubrań wykonanych z określonego materiału, dotykania określonych materiałów i faktur, zjadania posiłków o określonej konsystencji, niechęć do odgryzania, żucia pokarmów, dławienie się w trakcie przełykania pokarmów, mycia zębów, niechęć do obcinania włosów i paznokci.

Przypadek I

 Rodzice Tomka nie zauważyli niepokojących objawów w zachowaniu i rozwoju swojego dwuletniego synka. Tomek jak większość dzieci nie lubił obcinania włosów i paznokci, mycia i ubierania. Oponował przy zakładaniu garderoby lecz poddawał się zabiegom rodziców, aż do upalnego czerwca, kiedy to rodzice rozebrali syna by mógł się pluskać w basenie. Po pozbyciu się ubrania Tomuś nie pozwolił na ponowne ubranie żadnej części garderoby. Chłopiec krzyczał, płakał mówiąc, że „ ubranie boli”. Rodzice szukali pomocy lecz nikt nie potrafił im pomóc. Sytuacja wyglądała dramatycznie, po nie udanych próbach ubierania dziecka na siłę (pomysł lekarza) chłopiec zaczął bać się domowników, stawał się smutny, nieobecny, jak stwierdziła mama „uciekał w siebie”. Gdy mama znalazła w necie termin „nadwrażliwość dotykowa” i terapia SI,  Tomek trafił do mojego gabinetu „ubrany” tylko w mięciutkie koce. Obecnie po 8 miesiącach terapii odbiór bodźców dotykowych jest prawidłowy. Nawet szczotkowanie całego ciała nie boli, lecz terapia trwa nadal. Leczymy Tomka z lęków po traumatycznych przeżyciach. Chłopiec powoli przekonuje się, że założenie kolejnej lub innej części garderoby nie powoduje bólu. Przychodząc w nowej koszulce czy sandałkach jest z siebie dumny. Bohatersko przełamuje swoje lęki.

Objawami niedowrażliwości czucia powierzchniowego jest wysoki próg tolerancji na ból, preferowanie ostrych faktur, żucie i często zjadanie rzeczy niejadalnych.

Przypadek II

Kubuś to 5 letni chłopiec ze zdiagnozowanym autyzmem. Duży problem stanowiły ataki złości połączone z autoagresją. Jakub w chwilach zdenerwowania gryzł siebie oraz uderzał głową w twarde powierzchnie.  Ponadto ciągle żuł rękawy ubrań, zbierał z podłogi „paprochy” i wkładał do buzi. W trakcie spożywania posiłków do granic możliwości napychał jedzeniem jamę ustną. Po intensywnej stymulacji szybko nastąpiła poprawa czucia w obrębie wnętrza jamy ustnej. Kuba zaczął ładnie jeść, przestał żuć rękawy i znalezione brudy. Dzięki prowadzonej terapii ustało gryzienie rąk, nad uderzaniem głową nadal pracujemy, to skomplikowany proces wiążący się również z panowaniem nad emocjami i eliminowaniem źródeł niepożądanych zachowań.

Niedowrażliwość czucia głębokiego objawia się najczęściej napinaniem całego ciała,  trzepaniem rękami, chodzeniem na palcach, skakaniem, bardzo mocnym ściskaniem innych osób, niezbornością ruchów z częstym potykaniem się i upadaniem.

Przypadek III

Mama określiła Marcinka jako dziecko gapowate, często potykające się. Rodzice pomimo podejmowanych wysiłków nie potrafili nauczyć chłopca korzystania z toalety. Marcinek często trzepał rękami, szczególnie w chwilach emocjonalnego podniecenia. Lubił place zabaw, trampoliny. W domu ulubioną zabawą dziecka było skakanie z mebli na łóżko lub upadanie na kolana. Marcinek przywitał się ze mną, obejmując za szyję a mnie oczy wyszły z orbit. Zrozumiałam dlaczego w przedszkolu dzieci go unikają. Chłopiec nie czuł własnego ciała. Aby poczuć siebie ściskał innych z całych sił. Przy takim deficycie odczuwania bodźców proprioceptywnych nie miał szans na opanowanie „treningu czystości”,  po prostu nie czuł nadchodzącej potrzeby fizjologicznej. Marcin miał duże problemy z opanowaniem umiejętności chwytania piłki, jazdy na rowerze, nawet pokonywanie przeszkód sprawiało chłopcu duży problem. Nie czując własnego ciała nie potrafił wykonywać nawet prostych czynności bez kontroli wzroku. Starał się dostarczać sobie bodźców proprioceptywnych skacząc, trzepiąc rękami, domagając się mocnych uścisków. Obecnie po czterech miesiącach terapii zaliczamy kolejne sukcesy. Niedługo pozbędziemy się pieluch.

Deficyty w odbiorze bodźców przedsionkowych charakteryzują się problemami z utrzymaniem  równowagi, problemami z mową, słabą koordynacją wzrokowo – ruchową, lękiem przed wysokością i ruchem związanym z oderwaniem nóg od podłoża, lub odwrotnie – preferowanie szybkiego ruchu, bujania, kręcenia, huśtania.

Przypadek IV

Adam – chłopczyk 5 letni z diagnozą autyzmu, nie komunikujący się werbalnie. Chłopiec wokalizował lecz mowa dotychczas nie wystąpiła.  Mama trafiła do mnie ponieważ synek chodził na palcach.  Na sali  Adam jak większość dzieci z autyzmem miał swoje plany tego, co będzie robił. Nie było łatwo przekonać chłopca do współpracy (podziękowania dla mamy za cierpliwość i okazane mi zaufanie). Dzięki dostarczonym bodźcom dostymulowującymukład przedsionkowy po 10 miesiącach terapii Adaś zaczął mówić. Chłopiec bardzo szybko uczy się nowych słów i zwrotów, których używa do komunikacji. To fantastyczne przeżycie usłyszeć od progu „Cześć Pani Mira” od dziecka, które wcześniej tylko pokrzykiwało. Niestety w  kwestii chodzenia na palcach nie mogłam pomóc. 5 lat stąpania w taki sposób spowodowało przykurcz ścięgien Achillesa i konieczność interwencji lekarskiej.

 

Chcę wspomnieć o jeszcze jednej bardzo ważnej sprawie. Trafiają do mnie dzieci w normie intelektualnej, lecz mające problem z nauką czytania, zapamiętywaniem, brzydkim pismem, nieumiejętnością skupiania uwagi, złym zachowaniem. Dzieci nie mogące zaistnieć w grupie rówieśniczej, spychane na jej margines. Bardzo często rodzice źle odczytują problemy szkolne swoich pociech, kładąc je na karb niewystarczającego przykładania się do nauki, lenistwa.

Przypadek V

Chłopiec 11 lat. Dziecko z problemami szkolnymi – trudności w zapamiętywaniu, skupianiu uwagi. Nie lubił sportu, nie miał przyjaciół. W szkole spokojny, w domu agresywny w stosunku do młodszego rodzeństwa, wszczynający awantury. Mama chłopca zaczęła szukać pomocy gdy odkryła, że syn ma myśli samobójcze. Po rozmowie w „cztery oczy” z chłopcem dowiedziałam się, że najgorsza dla dziecka jest lekcja Wychowania Fizycznego, nikt nie chce go wybrać do swojej drużyny i zawsze stoi pod ścianą bo boi się piłki i innych ćwiczeń. Dzieci śmieją się z niego, nie ma kolegów. Terapia nie trwała długo. Po czterech miesiącach moja rola się skończyła. Pamiętam uśmiech mamy chłopca, gdy opowiadała, że syn z kolegami grając w piłkę połamali wszystkie kwiaty w ogródku.

Bardzo często spotykam się z obiegową opinią (niestety również lekarzy), że do terapii SI kwalifikują się dzieci od 2 roku życia. Nic bardziej błędnego – od urodzenia trzeba pracować z dzieckiem, które nie uzyskało 10 punktów w skali Apgar, urodziło się poprzez cesarskie cięcie, czy jego rozwój jest nieharmonijny. Dostosowując odpowiednie metody można wspomóc rozwój dziecka, zapobiec narastającym z wiekiem deficytom.